Rozdział specjalny (część III)
Ykhym, ykhym. Witajcie moi wierni, wyznający mnie czytelnicy... Nie, no. Ktoś to w ogóle czyta? Więc oto nadszedł koniec rozdziału specjalnego z engloidem Oliverem. I tu muszę popełnić dedyka przeciw B. Prawczesce: "Agato, dziękuję Ci za pomysł i pomoc przy jego realizacji" No to... Lets Go! - To jest urocze! To jest słodziutkie! A to jest po prostu przepiękne! - Lizzie była w swoim żywiole. Skakała wokół Olivera, który z bardzo nieszczęśliwą miną siedział na fotelu w moim pokoju i ściągał z siebie kapelusze, opaski na włosy, rękawiczki i różne inne rzeczy zaliczające się do damskiej garderoby. Patrząc na chłopca miałam szczerą ochotę się roześmiać. Siedziałam na swoim łóżku i starałam się stłumić chichot. Wreszcie moja urocza "kuzynka" wyłoniła się z kufra, który ze sobą przywiozła trzymając w rękach "słodziutką" różową suknię z mnóstwem kwiatków i kokardeczek. Zaśmiałam się pod nosem... to było takie w stylu Lizzie. - O nie! Tylko nie to! - Oliver ...