Posty

Wyświetlanie postów z 2016

Rozdział trzeci

Leżałam w salonie, na kanapie, a ciocia, wujek, Edward, Lizzie i Shiemi pochylali się nade mną z zatroskanymi minami.  - Co się stało? - spytałam i podciągnęłam się do siadu.  - Straciła panienka przytomność - Usłyszałam.  - Lili? Wszystko w porządku, moja droga? - zapytał wuj.  - Miałam dziwny sen... - mruknęłam i opowiedziałam o swojej wizji. Gdy skończyłam w pomieszczeniu zapadła cisza.  - No tak... - zaczęła ciocia.  - My... - Dołączył się Edward.  - Możecie to wreszcie wykrztusić? - zirytowałam się nieco.  - Więc... to co widziałaś... to... to prawda - Usłyszałam i wpatrzyłam się w przestrzeń. To nie mogła być prawda. Oni nie mają prawa! Nie mają!  - Lili? - Lizzie dotknęła mego ramienia, a ja wzdrygnęłam się i spojrzałam na nią.  - J-ja... nie wiem co powiedzieć - wyznałam.  - Ciiiii... - Edward położył mi palec na ustach.  - Nie musisz nic mówić - szepnęła kuzynka otaczając mnie ramionami, a ja wtuliłam się w...

Rozdział specjalny (część III)

Ykhym, ykhym. Witajcie moi wierni, wyznający mnie czytelnicy... Nie, no. Ktoś to w ogóle czyta? Więc oto nadszedł koniec rozdziału specjalnego z engloidem Oliverem. I tu muszę popełnić dedyka przeciw B. Prawczesce: "Agato, dziękuję Ci za pomysł i pomoc przy jego realizacji" No to... Lets Go!  - To jest urocze! To jest słodziutkie! A to jest po prostu przepiękne! - Lizzie była w swoim żywiole. Skakała wokół Olivera, który z bardzo nieszczęśliwą miną siedział na fotelu w moim pokoju i ściągał z siebie kapelusze, opaski na włosy, rękawiczki i różne inne rzeczy zaliczające się do damskiej garderoby. Patrząc na chłopca miałam szczerą ochotę się roześmiać. Siedziałam na swoim łóżku i starałam się stłumić chichot. Wreszcie moja urocza "kuzynka" wyłoniła się z kufra, który ze sobą przywiozła trzymając w rękach "słodziutką" różową suknię z mnóstwem kwiatków i kokardeczek. Zaśmiałam się pod nosem... to było takie w stylu Lizzie.  - O nie! Tylko nie to! - Oliver ...

Rozdział specjalny (część II)

Witam po eee... długiej nieobecności? Dobra przyznaję bez bicia, że czas miałam, ale lenia złapałam. Rozdział pisany w bólu pod nazwą "brak weny". Nie bijcie... Macie więc tu to "COŚ". A więc do czytania, gotowi... Jazda. ~Nikola Ale mi ból... Pół nocy spędzone na blogaskach - w tym i tym - a drugie pół na czytaniu Exituska! Ha! Rozdzialik ten - jak i poprzedni rozdzialik specjalny -  został również napisany z moją drobną pomocą, więc nie bijcie Nikoli, a mnie! Co złego to nie ona, a ja! Swoją drogą, ta... Ekhm... chciała jeszcze poczekać z publikacją tego czegoś kolejny miesiąc. Całe szczęście dało radę ją przekonać. Cóż, pozostaje mi tylko życzyć miłego czytania! ~Agata Wyszłam z sypialni zostawiając Olivera w krainie Morfeusza. Na moich ustach błąkał się delikatny, ledwie widoczny uśmiech. Chyba podświadomie weszłam do gabinetu, zamknęłam drzwi i wpatrzyłam się w okno. Nagle poczułam zawirowania energii i upadłam na kolana... wstrząsnęły mną mdłości, ale ...

Ważne info!

Moi drodzy czytelnicy! Dzisiaj powrót do szkoły... (to wiedzą wszyscy, ale nikogo ta wiadomość nie cieszy) Chciałam poinformować, że będę miała w technikum masę nauki i posty na blogu będą się pojawiały naprawdę bardzo rzadko. Wiem, że do tej pory publikowałam średnio raz na miesiąc, ale tak się wyrabiałam przy młodszym bracie. Z góry wszystkich przepraszam, ale już jutro mam siedem lekcji, a że jestem dojeżdżająca i do szkoły mam kawał drogi to po przyjściu do domu już nie będzie mi się chciało odpalać komputera. Więc nie martwcie się: nie porzucam bloga, ani nic w tym stylu... Po prostu szkoła zabierze mi (jak zwykle) całą energię i chęć do życia. Jeszcze raz z góry przepraszam i pozdrawiam wszystkich uczniów (w szczególności pierwszoklasistów).  PS. Jakby co to druga i (mam nadzieję) ostatnia część rozdziału specjalnego jest w trakcie pisania i wkrótce powinna się pojawić.

Rozdział specjalny (część I)

Z dedykacją dla B. Prawczeski: Agato ciesz się i raduj, gdyż dodałam ten bonusik z Oliverkiem specjalnie dla Ciebie. I dla Nami: W nagrodę za tak długie oczekiwanie na rozdział. (Gomene, ale to naprawdę nie moja wina) (Perspektywa Undertakera): Jak zwykle leżałem w trumnie i rozmyślałem nad sensem życia, gdy rozległ się dzwonek do drzwi mojego zakładu pogrzebowego.    - Przepraszam! Jest tu ktoś? - Usłyszałem lekko wystraszony głosik i zaśmiałem się mrocznie, po czym wyszedłem z ukrycia robiąc na chłopcu piorunujące wręcz wrażenie. Niski blondynek rozdarł się na cały głos i rzucił biegiem w stronę drzwi, ale te (na całe szczęście dla mnie, a nieszczęście dla niego) się zacięły.    - Hihihi. Nie bój się, przecież nic Ci tu nie grozi - powiedziałem. - Jestem Undertaker. Usiądź sobie, a ja przyniosę ciasteczka i herbatę. Już po chwili chłopiec siedział na jednej z trumien i wpatrywał się w czubki butów popijając herbatę, a ja obserwowałem go kątem oka zbyt zaję...

Rozdział drugi

Witajcie moi, kochani czytelnicy! Wreszcie nadszedł dzień, w którym mam zaszczyt zaprezentować wam ten oto drugi rozdział. Starałam się nie robić błędów, ale nikt nie jest idealny i coś mi mogło umknąć, ale mam nadzieję, że wyłapiecie ewentualne błędy i dacie mi w komentarzach o tym znać :D Z dedykacją dla B. Prawczeski: Agato, specjalnie dla Ciebie wstawiłam wizję głównej bohaterki w tym rozdziale, żebyś nie mogła narzekać na brak Ciela (bo, przecież ostatnio bardzo lubisz młodziutkich, fikcyjnych chłopców). Mam nadzieję, że rozdział się spodoba i nie zawiedzie waszych oczekiwań. I jeszcze jedna sprawa: wpadłam na pomysł, jak pisać rozdziały specjalne. Po prostu (jeśli będziecie chcieli, oczywiście) to w komentarzach możecie zostawić mi ogólny zarys historyjki, tzn. jacy mają występować bohaterowie (obok bohaterów Kurosza mogą występować również moi bohaterowie, a także wymyśleni przez was) i jakie mają być ich role w rozdziale, oraz ogólny opis akcji, a ja będę starała się zmonto...

Rozdział pierwszy

Przez chwilę po prostu siedziałam w ciemności i rozpamiętywałam to pełne bólu wspomnienie, a przed moimi oczami przelatywały obrazki przedstawiające te radośniejsze chwile mojego dzieciństwa. Łzy same napłynęły mi do oczu, a gdy pierwsza z nich skapnęła z mojego policzka, pokręciłam głową. "Nie mogę wiecznie w tym tkwić. Przecież to nienormalne. Powinnam iść śmiało do przodu pokonując tym samym drogę zwaną życiem, a nie wciąż rozpamiętywać przeszłość." pomyślałam. - Shiemi, przyjdź tu - mruknęłam dotykając lewą dłonią znaku umieszczonego na prawej dłoni. Nie musiałam długo czekać na zjawienie się demonicy. Brunetka przyszła po kilku chwilach i podała mi ciepłe mleko. - Nie musiałaś mnie wołać, panienko - powiedziała, spoglądając szarymi oczami w moje, piwne.  - Wyczułam, że panienka nie śpi - wyjaśniła, uprzedzając tym samym moje pytanie i wymownie dotknęła plastra na swym lewym policzku, pod którym chowała znak naszego kontraktu. Westchnęłam. Jak dużo nie wiem jeszcze o ...

Prolog

Londyn, rok 1878: Przez zaśnieżone miasto, popołudniową porą jechał powóz zaprzężony w dwa czarne konie, które powożący, starszy mężczyzna zaganiał w stronę lasu znajdującego się na obrzeżach stolicy. Mijający karocę ludzie uśmiechali się miło i machali do wyglądającej z ciekawością przez okno blondwłosej, sześcioletniej dziewczynki. Wreszcie po długiej jeździe przez las powóz zatrzymał się przed imponujących rozmiarów willą należącą do hrabiego Phantomhive. Tuż po otwarciu przez staruszka drzwi karocy sześciolatka wysiadła i tanecznym krokiem skierowała się w stronę domu. Gdy wreszcie stanęła w ogromnym hallu nabrała powietrza w płuca. - Mamo, tato, braciszku, wróciłam! - zawołała i uśmiechnęła się delikatnie, gdy na półpiętrze zobaczyła swojego młodszego brata. - Sioscycka! - krzyknął uradowany chłopiec i puścił się pędem w stronę dziewczynki.  - Stęskniłem się za tobą. - powiedział przytulając się z całych sił do uśmiechniętej siostry. - Ja też tęskniłam. - zaśmiała się blondyn...