Rozdział piąty
"Ciemność... Otacza mnie ze wszystkich stron. Kpiący śmiech... Ogromny ból... Ból i mrok to moi jedyni towarzysze. Dlaczego?! Nie chcę! Zostawcie! Chęć ucieczki pulsuje w każdej komórce mego ciała, ale jestem słaba. Zbyt słaba... I nagle jak chwilowe otrzeźwienie spada na mnie kolejny cios wyrywając z mego gardła niesamowity wrzask. Zaczynam płakać..." - Panienko, to tylko zły sen. Tylko zły sen. Musi się panienka obudzić - Delikatny głos Shiemi przedziera się przez zasłonę mroku zwanego koszmarem sennym wyrywając mnie z tego okropnego stanu. - Dziękuję - wymamrotałam ledwo słyszalnie przecierając pięściami zaspane oczy. Kamerdynerka pogłaskała moje włosy w uspokajającym geście jednocześnie wycierając łzy z moich policzków. Uśmiechnęła się łagodnie. O nic nie pytała. Nie musiała... - Obudziła panienka gości swym krzykiem - Usłyszałam. Chciałam coś powiedzieć, ale zaschło mi w gardle. - Pić - wychrypiałam, a Shiemi wyszła z pokoju. Zostawiła mi zapalone świecz...