Rozdział specjalny na pierwsze urodziny bloga!
Ostrzeżenie!
Pisałyśmy to na niezłej fazie
["Naćpałyśmy się jagódkami w czekoladzie z ptasiego mleczka!!!" (dop. dziennikarki)
"WCALE, że NIE!!! Ona kłamie! Ja nic nie brałam!" (dop. autorki)].
Poniższy tekst zawiera:
1. Śladowe ilości Yaoi (co wcale nie znaczy, że w tym rozdziale występuje kopulacja)
2. Pewną dozę pedofilii
3. "Tajemnicze" morderstwo (nożami do mięsa)
4. Dwa trupy
5. Próbę kastracji tępym nożem
6. Duuuuużo miziania Ciela (czyli molestowanie biednego chłopca przez dziennikarkę)
7. Dwie zakochane wariatki, którego zrobią wszystko by pozbyć się konkurencji
8. Brak poszanowania dla logiki, mózgu i gramatyki
9. Marzenia i plany dwóch otaku ze zrytymi mózgami
10. I wiele, wiele innych rozwalaczy mózgów
Więc, drodzy czytelnicy... Czytacie to na własną odpowiedzialność. Nie mówcie potem, że nie zostaliście uprzedzeni!
*Autorka wchodzi do pokoju, w którym panuje niezwykła wrzawa. Podchodzi do swojego krzesła i dźga lekko palcem granatowowłosego chłopaka*
Ciel: Auć! Autorko, za co?!Pisałyśmy to na niezłej fazie
["Naćpałyśmy się jagódkami w czekoladzie z ptasiego mleczka!!!" (dop. dziennikarki)
"WCALE, że NIE!!! Ona kłamie! Ja nic nie brałam!" (dop. autorki)].
Poniższy tekst zawiera:
1. Śladowe ilości Yaoi (co wcale nie znaczy, że w tym rozdziale występuje kopulacja)
2. Pewną dozę pedofilii
3. "Tajemnicze" morderstwo (nożami do mięsa)
4. Dwa trupy
5. Próbę kastracji tępym nożem
6. Duuuuużo miziania Ciela (czyli molestowanie biednego chłopca przez dziennikarkę)
7. Dwie zakochane wariatki, którego zrobią wszystko by pozbyć się konkurencji
8. Brak poszanowania dla logiki, mózgu i gramatyki
9. Marzenia i plany dwóch otaku ze zrytymi mózgami
10. I wiele, wiele innych rozwalaczy mózgów
Więc, drodzy czytelnicy... Czytacie to na własną odpowiedzialność. Nie mówcie potem, że nie zostaliście uprzedzeni!
*Autorka wchodzi do pokoju, w którym panuje niezwykła wrzawa. Podchodzi do swojego krzesła i dźga lekko palcem granatowowłosego chłopaka*
Autorka: Za chęć do życia i miłość do ojczyzny. *Szczerzy się* A teraz wynocha z mojego krzesła!
*Ciel schodzi z krzesła burcząc coś pod nosem, a autorka siada, uruchamia komputer i otwiera stronę*
Lili: Autorko? Po co Ci ta strona?Autorka: Sprawdzam obecność. Muahahahaha!
Ciel: Za dużo przebywasz z Undertakerem, autorko.
Lili: Dokładnie! Spędzasz z moim tatą jeszcze więcej czasu niż ja po godzinach pracy! To nie fair!
Autorka: Wy dwoje! *Wskazuje na rodzeństwo* Macie coś do mnie?
Ciel i Lili (razem): TAK!
Autorka: A mam otworzyć stronę z blogiem i powykreślać waszą dwójkę ze wszystkich rozdziałów?
Ciel: NIE!!! Tylko nie to!
Lili: Przykro mi autorko, ale ten blog opowiada o moich losach... moim życiu, a co za tym idzie? Nie możesz mnie z niego usunąć, bo wtedy blog przestanie istnieć, a bez Ciela to ja się wypisuję z tego przybytku.
Autorka: Dobrze, już dobrze! *Podnosi ręce w geście rezygnacji i poddania* Niech wam będzie...
*Po chwili do pomieszczenia wchodzi wspomniany wyżej grabarz*
Lili: O, witaj tato. Właśnie o tobie rozmawialiśmy.Undertaker: Witaj, córko. Słyszałem jaką, żywą dyskusję ty i hrabia toczyliście na mój temat z autorką i chcę powiedzieć...
Autorka: U.N.D.E.R.T.A.K.E.R.Z.E. bądź łaskaw się zamknąć i usiąść! Chciałabym wreszcie sprawdzić obecność, bo za niedługo przyjedzie dziennikarka! *Złości się*
Ronald Knox: Złość piękności szkodzi, autorko!
Autorka: *Bierze z biurka długopis i rzuca nim w Ronalda. "Biedny" Ronald dostaje przedmiotem w czoło (hihi!)*
Ronald Knox: Ała! No!
Autorka: *Wystawia Ronaldowi język i wraca do sprawdzania obecności*
Ronald Knox: Krowa ma dłuższy i się nie chwali... *Na wszelki wypadek osłania twarz rękoma*
Autorka: Udam, że tego nie słyszałam.
Sebastian: Widzę, że panienka autorka jest trochę zdenerwowana. To może ja zaparzę panience autorce herbaty na uspokojenie? *Zmierza w stronę wyjścia*
Autorka: *Nie odrywając wzroku od monitoru komputera* Możesz iść, ale na twoim miejscu bym tego nie robiła. Na korytarzu czycha Grell. Miał czekać z Williamem na dziennikarkę przy głównym wejściu, ale oczywiście tego nie robi!
Sebastian: Aha... Rozumiem. *Wraca na swoje poprzednie miejsce*
Shiemi: Ja z przyjemnością Cię wyręczę, Sebastianie. *Wychodzi, a po kilku minutach wraca z kubkiem herbaty i stawia go na biurku autorki*
Autorka: Dziękuję Ci dobra kobieto! *Bierze łyk brązowego, słodkiego płynu i wraca do swojej czynności* No, wszyscy są. Cieszy mnie to!
*Drzwi otwierają się z hukiem, a do pomieszczenia wpada rudowłosa szesnastolatka z piwnymi oczami. Za nią wchodzi czarnowłosy piętnastolatek w okularach, trzydziestopięcioletni brunet o zimnym spojrzeniu i łysy mężczyzna o kredowobiałej skórze oraz krwistoczerwonych tęczówkach (Od autorki: Tak, wiem! Po prostu nie tak dawno miałam fazę na Harry'ego Pottera i nawet zaczęłam pisać bloga o jego starszej siostrze, który leży w dokumentach od bitych, trzech lat. Po prostu nie mogłam sobie darować. Wybaczcie...)*
Rudowłosa: Te, autorka!
Autorka: Słucham, Liliano.
Liliana: Eleno.
Autorka: Oczywiście... Eleno.
Elena: Mam do autorki pewną sprawę...
Autorka: Kto by się spodziewał?
Elena: Kiedy moje życie doczeka się rozwinięcia, hę? Bo od trzech lat już siedzę na tym łóżku i wstać z niego nie mogę. Ja chcę wrócić wreszcie do Hogwartu! Do swoich przyjaciółek; do codziennego, szkolnego życia; do nauki...
Okularnik: Cała ty Lil... Krukonka z prawdziwego zdarzenia, nic tylko byś się uczyła. *Kręci głową z dezaprobatą*
Brunet o zimnym spojrzeniu: Za to ty Potter tylko byś się obijał.
Potter: Nikt pana nie pytał o zdanie, profesorze.
Profesor: Nie odzywaj się, gdy do mnie mówisz! Mówiłem, że jesteś arogancki jak twój ojciec.
Potter: Mój ojciec wcale nie był arogancki...
Elena: *Wzdycha ciężko i uderza się ręką w czoło* Po pierwsze Harry: nie "był", a jest; po drugie: Severusie! Macie natychmiast przestać! Obaj! Bo Cruciatusem potraktuję!
Harry: Ale to Snape zaczął...
Severus: Po nazwisku to po pysku, Potter.
Harry: Właśnie! Po nazwisku to po pysku... *Patrzy na czerwonookiego* Voldemort, powiedz mu coś! *Wskazuje palcem na Severusa Snape'a*
Severus: *Patrzy na Voldemorta i wskazuje palcem Harry'ego Pottera* Panie masz szansę zrobić coś dobrego dla świata. Bądź tak dobry, wyświadcz mi przysługę i rzuć tę Avadę, która zawiodła Dumbledore'a, proszę... *Wbija w Voldemorta błagalne spojrzenie*
Elena: Tato, zrób coś z nimi, bo ja zaraz nie wytrzymam!
Voldemort: Kusząca propozycja, Severusie...
Elena: Tato!!!
Voldemort: No dobrze, córko... *Stawia Harry'ego do kąta, a Severusowi każe czekać za drzwiami*
Elena: Nareszcie, cisza i spokój... Więc, autorko? Co z nami będzie?
Autorka: Kiedy znajdziemy się na zakręcie. A tak na poważnie to nie wiem, bo nie mam pomysłu na rozwinięcie akcji, ale obiecuję, że jak tylko znajdę czas i wenę to postaram się coś wymyślić. Musicie uzbroić się w cierpliwość!
Elena: Mam nadzieję. Wybacz, że zabrałam Ci czas, autorko... pójdę już. *Kiwa głową na Voldemorta, łapie Harry'ego za ucho i wychodzą*
Autorka: Nareszcie poszli... Na czym to stanęliśmy?
Ciel: Na tym iż cieszy Cię fakt, że wszyscy są, autorko.
Autorka: Dzięki Ci dobry człowieku. *Uśmiecha się delikatnie*
Ciel: Na tym iż cieszy Cię fakt, że wszyscy są, autorko.
Autorka: Dzięki Ci dobry człowieku. *Uśmiecha się delikatnie*
*Drzwi otwierają się z hukiem i do środka wpada z impetem czerwonowłosy wariat, który z głośnym okrzykiem "Sebuuuuuuś!" uwiesza się na ramieniu Sebastiana*
Sebastian: Grellu Sutcliff!
Grell: Tak, Sebastianku mój najdroższy?
Sebastian: Złaź ze mnie ty czerwonowłosa pokrako! *Spycha z siebie natręta, a ten uczepia się jego nogawki i zanosi szlochem*
Ronald Knox: Co się stało, panie Sutcliff?
*Zanim Grell zdążył odpowiedzieć do pokoju wchodzi William*
William: Dziennikarka przyjechała, autorko.
Autorka: Agata! No, nareszcie!
*Przez otwarte drzwi wbiega w podskokach piętnastoletnia dziewczyna w spódnicy w kwiaty i z okrzykiem "Jeeeeeejuniuuuuu! Jaki on uroooooczy!" rzuca się na Ciela*
Ciel: Duszę się! *Próbuje odepchnąć dziewczynę*
Dziennikarka: Prawie tak uroczy, jak Oliverek! <3
Ciel: Jak kto?!
Autorka: *Ignorując pytanie i piski Ciela* Fajnie Cię widzieć, Agato!
Dziennikarka: A mi też miło cię widzieć, ale jeszcze bardziej... *dramatyczna pauza* CIELA! <3
Autorka: To co? Zaczynamy?
Dziennikarka: No dobrze, już dobrze... *Z naburmuszoną miną wypuszcza Ciela ze swoich ramion*
Ciel: *Oddychając ciężko* No, nareszcie!
Dziennikarka: *Pokazuje Cielowi język*
Ciel: *Pokazuje język dziennikarce*
Autorka: Jak dzieci w przedszkolu, normalnie...
Dziennikarka: Ciel jest od ciebie młodszy dobre cztery lata, ja rok... No czego się spodziewałaś, co?
Autorka: Sama nie wiem... Może tego, że choć raz zachowacie się jak NORMALNI ludzie.
Sebastian: W przypadku panicza to niemożliwe...
Ciel: Sebastianie.... grabisz sobie *Wbija w Sebastiana mordercze spojrzenie*
Dziennikarka: (Do autorki) Nikola, i mówi to osoba, która pisze TAKI rozdzialik specjalny... *Zerka na Ciela*
Autorka: Zważywszy na to, że za często przebywam w towarzystwie Ciebie i Magdy... Czego się spodziewałaś? To się musiało odbić na mojej psychice!
Dziennikarka: Ha, nie wrzucaj mnie i Madzi do jednego worka! To ZUPEŁNIE inna liga! *Posyła autorce mordercze spojrzenie*
Autorka: No dobra... przepraszam. Rety!
Dziennikarka: Hej, chciałam się jeszcze pokłócić!
Ciel: Czy tylko ja mam tutaj wrażenie, że jesteśmy niepotrzebni?
Wszyscy razem: Nie, Ciel! Nie tylko ty! *Patrzą na autorkę z irytacją*
Autorka: Ale to nie moja wina, że dziennikarka nie chce zacząć!
*Całe towarzystwo zmienia obiekt, w który wlepia swój wzrok*
Dziennikarka: Ty! Przecież WIEDZIAŁAŚ, co się stanie, kiedy zaprosisz mnie i Ciela do JEDNEGO pomieszczenia!
Autorka: Ale obiecałaś mi, że sobie dzisiaj odpuścisz i wpadniesz do Ciela jutro!
Ciel: O czym ja się dowiaduję...
Dziennikarka: Przecież wiesz, że...
Sebastian: *Przerywając dziennikarce* Czy możemy wreszcie zacząć? Chciałbym pozbyć się tej rudej pokraki!
Grell: Hej! To nie rudy, to czerwony!
Sebastian: No to czerwonowłosej pokraki. Na jedno wychodzi.
Grell: Wcale nie. Czerwony to kolor szlachetny, kolor mojej miłości do ciebie! A rudy to tylko rudy... Nic nie oznacza!
Dziennikarka: Okej, okej! Zaczynajmy! Kłócenie się z kimś jest ciekawe, ale słuchanie tego już niekoniecznie!
Sebastian: *Pod nosem* No nareszcie...
Dziennikarka: WSZYSTKO słyszałam! Okej, zaczynamy... Ciel, nie masz innym za złe tego, że czasem mylą cię z dziewczynką? *Zaczyna notować*
Autorka: *Śmiejąc się jak najęta* Myślę, że on to lubi...
Dziennikarka: Okej, zapisujemy to!
Ciel: HEJ! WCALE NIE! *Wbija w autorkę wściekłe spojrzenie*
Dziennikarka: To w końcu tak, czy nie?
Ciel: NIE!!!
Dziennikarka: *Robi zawiedzioną minę* A zobaczymy cię jeszcze kiedyś w sukience? *Robi błagalne oczka, które nigdy poza internetami jej nie wychodziły, bo wyglądała wtedy jak rozjechany mops*
Ciel: Co to ma być za mina? Nie, nie i jeszcze raz NIE!
Dziennikarka: *Znowu zawiedziona* Och, jaka szkoda... Shota zawsze wyglądają najbardziej uroczo w sukieneczkach!
Autorka: Nie martw się Agato... Od czego jest autorka? Hihihi!
Dziennikarka: *Piszczy z radości* Jeeej!
Ciel: Błagam, nie...
Autorka: Proś ładnie, proś...
Dziennikarka: *Przytula autorkę* Prooooszę! Moja Kami-sama!
Autorka: Spoczko... masz to jak w banku! *Szczerzy się*
Ciel: *Upada na kolana w błagalnej pozie* NIEEEEEE~!
Dziennikarka: TAAAAK!
Autorka: Bardzo mi przykro Cielu, ale głos Agaty bardziej do mnie trafia niż twój. Wybacz...
Dziennikarka: To dlatego, że klęczał dalej. Ty to się nie umiesz ustawić w życiu...
Ciel: Profesjonalny wywiad, nie ma co...
Dziennikarka: *Pokazuje Cielowi język* No ba! Okej, Lili, jak się czujesz jako postać, która została tak okrutnie potraktowana przez los, która przez durnotę swojego uroczego braciszka została wyrzucona z domu?
Ciel: Ej!
Lili: Ciel... nie wkurzaj się, bo to czysta prawda... gdyby nie twoja głupota nie musiałabym opuszczać domu... A co do twojego pytania dziennikarko... No, cóż. W życiu często są lepsze i gorsze chwile... Na początku było mi strasznie przykro, byłam smutna, zła, może nawet zazdrosna o Ciela? Ale minęło już tyle lat... Myślę, że się do tego przyzwyczaiłam i to zaakceptowałam. Najważniejsze, że znowu się pogodziliśmy, prawda?
Dziennikarka: *Wskazuje na nogę Lili* Kiedy ci się to stało? Jak ci się to stało? Z czego jest ta śruba zrobiona?
Ciel: *Cicho, do Sebastiana* Za grosz taktu... Ależ wścibscy są ci dziennikarze w dzisiejszych czasach!
Dziennikarka: Wszystko słyszałam, mały, uroczy szczylu!
Ciel: Ej, noo! Czy ty nawet, kiedy mnie wyzywasz, musisz dodawać, że jestem uroczy? I mogłaś sobie darować to mały...
Dziennikarka: TAK, muszę dodawać. I nie, nie mogłam sobie darować! Małe jest piękne! Okej, a więc, Lili?
Lili: Śruba jest zrobiona z metalu... Jak wszystkie śruby... A co do mojego kalectwa... *Patrzy na swoją nogę* Ech... Po prostu błędy przeszłości, to wszystko.
Dziennikarka: Z metalu? Czyli... ZE ZŁOTA?! No i... JAKIE błędy? *Spogląda ciekawsko na Lili*
Lili: Nie! Ze srebra wiesz? Miałam na myśli zwykłe żelazo... Błędy... każdy mnie pyta o moją nogę! Po prostu znalazłam się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze, ale dzięki temu spotkałam Shiemi. *Patrzy z uśmiechem na kamerdynerkę* Otóż w wieku ośmiu lat trafiłam do przytułku Renbourn, poznałam tam Jokera i resztę z cyrku Noah's Ark, dostałam się w ich szeregi... było wspaniale! To były najpiękniejsze lata mojego życia, ale gdy skończyłam jedenaście lat Ojciec kazał mi pracować u swoich znajomych, okultystów, którzy mnie bili jeśli odważyłam się im sprzeciwić. Pewnego dnia, kiedy znowu byłam przez nich bita jeden z nich rzucił mną o ścianę i złamał mi w ten sposób nogę w kolanie. Kiedy ciocia Angelina zobaczyła to złamanie stwierdziła, że kości mi się nie zrosną choćby nie wiem co i przeprowadziła operację wstawienia mi w kolano elastycznej śruby... W gardle mi zaschło od odpowiadania *Śmieje się*
Dziennikarka: Jaka piękna, wyczerpująca odpowiedź! Okej, a więc teraz swoje pytanie skieruję do Sebastiana. Sebastianie, jak to jest opiekować się takim małym uroczym bachorem? Nie jest ci ciężko?
Ciel: Ej, ej! Co to ma być?! Sebastianie zabraniam Ci odpowiadać!
Autorka: Przykro mi Ciel, ale na czas wywiadu nie możesz rozkazywać Sebastianowi. Zapomniałam Ci o tym wspomnieć...
Sebastian: Ja się nim nie opiekuję. Ja mu wiernie służę.
Dziennikarka: Okej, zrozumiałam. *Puszcza oczko* A więc? Jak to jest mu służyć?
Sebastian: Czasem lepiej, czasem gorzej. Są chwile, że mam ochotę urwać mu głowę...
Ciel: Ej! Sebastianie! Gdy wrócimy do naszego świata, wyciągnę z ciebie konsekwencje!
Autorka: A co jeśli nie pozwolę wam wrócić do waszego świata? Jestem autorką, mogę tak zrobić!
Ciel: Zrozumiałem... *Wzdycha* Ale i tak tego nie zrobisz! *Pokazuje język*
Autorka: *Mruży gniewnie oczy i uśmiecha się iście szatańsko* Chcesz się przekonać?
Ciel: *Gwałtownie cofa się, wpadając na Sebastiana* Lepiej nie...
Autorka: No...
Sebastian: Bardzo przepraszam szanowne panie za zachowanie mojego panicza. Niestety, taka decyzja, droga pani autorko, uderzyłaby nie tylko w Ciela, ale i we mnie...
Autorka: Co to by był za pech, gdybyście się obaj załamali psychicznie...
Grell: Hej! A kiedy mnie dziennikarka o coś zapyta? *Robi błagalną minkę*
Dziennikarka: Okej! Gdzie jest sklep ogrodniczy, w którym zaopatrują się Shinigami w swoje... Zaraz, jak to nazwać... Kosy śmierci?
Grell: *Chce odpowiedzieć, ale przerywa mu William*
William: To profesjonalny sklep branżowy, nie mogę udzielić tej informacji!
Autorka: Profesjonalny sklep branżowy, który znajduje się tuż za rogiem mojego domu.
William: ALE Z TAJNYM PRZEJŚCIEM!
Autorka: Ale ja WIEM gdzie jest to przejście...
Grell: MOJA BOGINIII! Pierwsza śmiertelniczka, która to odkryła! *składa ukłon*
Autorka: Ja wiem WSZYSTKO Grellu. Zapamiętaj to sobie...
Grell: *dalej bijąc pokłony, by się podlizać* Zapamiętam, moja bogini!
Grell: Hej! A kiedy mnie dziennikarka o coś zapyta? *Robi błagalną minkę*
Dziennikarka: Okej! Gdzie jest sklep ogrodniczy, w którym zaopatrują się Shinigami w swoje... Zaraz, jak to nazwać... Kosy śmierci?
Grell: *Chce odpowiedzieć, ale przerywa mu William*
William: To profesjonalny sklep branżowy, nie mogę udzielić tej informacji!
Autorka: Profesjonalny sklep branżowy, który znajduje się tuż za rogiem mojego domu.
William: ALE Z TAJNYM PRZEJŚCIEM!
Autorka: Ale ja WIEM gdzie jest to przejście...
Grell: MOJA BOGINIII! Pierwsza śmiertelniczka, która to odkryła! *składa ukłon*
Autorka: Ja wiem WSZYSTKO Grellu. Zapamiętaj to sobie...
Grell: *dalej bijąc pokłony, by się podlizać* Zapamiętam, moja bogini!
Ciel: Lizus...
Autorka: Wiem to nie od dziś, Ciel...
Grell: Ale co wiesz, autorko?
Autorka: Że jesteś LIZODUPEM!
Grell: Jeszcze nigdy niczyjego tyłka nie lizałem... Znaczy się, nie licząc tyłka Sebastiana, gdy ten spał, ale no... Ale jeśli ci to sprawi przyjemność, zawsze mogę ci polizać!
Sebastian: Grell!!! ZABIJĘ CIĘ!!! I nawet William mi nie przeszkodzi. *Rzuca się w stronę Grella z morderczym błyskiem w oku*
Grell: Aaaaaaa!!! Po co się przyznawałeeeeeeeem! *Zaczyna uciekać*
Dziennikarka: Przynajmniej plus tego jest taki, że wszystkie yaoistki shipujące Sebusia z Rudym były szczęśliwe...
Ciel: Yyyyy... Sebastianie? Tylko wiesz... bo ja Grellowi wtedy na to przyzwoliłem. Nawet mu pokazałem, gdzie masz sypialnię...
Sebastian: *Przystaje zszokowany* Myślałem, że mnie chociaż w jakimś stopniu szanujesz... Mój przyszły obiadek powinien mnie chociaż trochę szanować...
Ciel: Niedoczekanie... Może i będę pyszny, ale nie zmienia to faktu, że nie mogę się trochę pobawić twoim kosztem. Zresztą to było PIĘKNE widowisko! Wiem, bo podglądałem przez dziurkę od klucza... I mocno żałowałem, że w naszym świecie nie ma telefonów komórkowych. NAGRAŁBYM TO...
Grell: Nieeee, a więc to nie było takie romantyczne jak myślałem, skoro Cieluś nas podglądał... *Jęczy niczym upiór*
Sebastian: Paniczowi nie wypada lubić yaoi!
Dziennikarka: TAK! Mali, uroczy chłopcy nie powinni lubić yaoi! Yaoi to zło! No, chyba, że są tam dwaj mali chłopcy... Dwaj to zawsze lepiej niż jeden, nawet, jeśli ze sobą kopulują!
Ciel: Kopulują? Jakie PIĘKNE słowo dziennikarko... A poza tym jestem już prawie dorosły i ja ustalam co mi wypada, a co nie...
Autorka: Wiesz Cielu... moim zdaniem PRAWIE robi WIELKĄ różnicę...
Dziennikarka: *W czasie, kiedy autorka coś gada, rzuca się na Ciela, i zaczyna go miziać* Tak, wiem, bardzo dorosły, bardzo! Mój mały dorosły chłopczyk!
Lizzie: Dziennikarka! Za często się przytulasz do MOJEGO Ciela...
Ciel: Nie jestem twój Lizzie... Jestem Sebastiana...
Sebastian: Paniczu... To miałabyć nasza TAJEMNICA!
Autorka: O czym ja się tu dowiaduję normalnie...
Dziennikarka: *Rzuca się na Sebastiana z morderczymi zamiarami* CO?! CZY TY SUGERUJESZ, ŻE KOPULOWAŁEŚ Z TYM MAŁYM, NIEWINNYM, UROCZYM, NICZEGO NIEŚWIADOMYM DZIECKIEM?!
Sebastian: Niewinny?! Nieświadomy?! Też mi coś!
Dziennikarka: *Wrzeszczy w szale* Zniszczyłeś jego NIEWINNOŚĆ! Przez ciebie będzie miał traumę do końca życia... *zaczyna szlochać*
Sebastian: Też mi trauma skoro sam mnie o to błagał...
Ciel: *Rumieniąc się* To nieprawda!!!
Sebastian: Jesteś tego pewien? Niewinny nie zarumieniłby się aż tak malowniczo.
Ciel: *Pod nosem* Kretyn...
Sebastian: Zobaczymy wieczorem, paniczu...
Autorka: DOSYĆ TEGO!!! To ma być wywiad, a nie... jakieś zbiorowe yaoi!
Dziennikarka: *Próbuje wykastrować Sebastiana tępym nożem, nie zwracając uwagi na autorkę*
Sebastian: *Dzielnie próbuje się bronić przed rozszalałym żywiołem, ale słabo mu to idzie*
Autorka: *Rzuca się na dziennikarkę odpychając ją od Sebastiana i wrzeszcząc, by zajęła się Cielem*
Dziennikarka: No w sumie racja... *Rzuca się na Ciela, zastanawiając się, czy skoro kopulował z nim Sebastian nie zmuszając go do tego to ona też może*
Ciel: *Dostaje dreszczy, odgadując kosmate myśli dziennikarki*
Dziennikarka: *Głaszcząc Ciela po główce* No dobrze już, dobrze... Wiem, że tak naprawdę nie chciałeś tamtego!
Ciel: W-właśnie!
Dziennikarka: *Rozczulona całuje Ciela w główkę*
Autorka: *Wzdychając ciężko* Agata... Z tego co pamiętam to miałbyć wywiad, a nie twoje rozterki miłosne... mówiłam już, że jutro sprowadzę Ci Ciela i oddam do twojej WYŁĄCZNEJ dyspozycji na całą dobę.
Dziennikarka: Wcale nie rozterki miłosne! Rozterki, czy wykonywać pewne czynności! Zresztą... Ciel jest tylko jednym, choć najważniejszym z moich czterdziestu ośmiu fikcyjnych męży!
Lizzie: Ej! Ciel ma zostać MOIM mężem! *Tupie nóżką*
Autorka: Ale w MOIM opowiadaniu nim NIE ZOSTANIE Lizzie, czy tego chcesz, czy nie... Trudno się mówi... wybacz...
Lizzie: *Zanosi się szlochem*
*Wskazuje na zmasakrowane ciała wyżej wspomnianej dwójki*
Autorka: No dooooobraaaaaa... *Z naburmoszoną miną puszcza Sebastiana*
Dziennikarka: Ciel! Kto zabił Lizzie i Grella?
Ciel: Lizzie ty za co jestem Ci wdzięczny, a Grella Autorka za co Sebastian jest jej dozgonnie oddany... Zaraz CO?!!! *Podnosi się zszokowany z podłogi z wielkim WTF na twarzy*
Autorka: TAAAAAK!!! Mój przyszły mąż jest mi dozgonnie oddany! HURRA!!! *Wtula się w Sebastiana, który po krótkim wahaniu nieśmiało obejmuje ją ramieniem*
Dziennikarka: *Wtula się w Ciela, zanim ten zdąży uciec*
Ciel: Ratunku! Pomocy! Pedofil!
Sebastian: Panienka autorka powiedziała, że nie możesz mi dziś rozkazywać, paniczu. Poza tym, żeby zostać pedofilem trzeba być dorosłym.
Dziennikarka: Dwa lata różnicy to wcale nie tak wiele! *Ściska mocniej Ciela*
Ciel: Duszę się! *Rozpaczliwie próbuje się wyswobodzić*
Sebastian: *Śmieje się*
Autorka: *Zastanawia się czy pomóc Cielowi, czy lepiej zostawić rozanieloną dziennikarkę w raju*
Dziennikarka: *Odgaduje myśli autorki* Zostaw nas w spokoju i pozwól wulkanowi tej jakże wielkiej miłości mojej i Ciela wreszcie wybuuuchnąć!
Ciel: Wiesz, nie mam w zwyczaju kochać osób chorych psychicznie...
Dziennikarka: Ale przeciwko kopulacji z tym pedofilem i zboczeńcem nie miałeś nic, co?! *Wrzeszczy, nie wypuszczając Ciela ze swoich ramion*
Autorka: *Uśmiecha się iście szatańsko co Cielowi wydaje się baaaaardzo podejrzane* Taaa... Tylko wiesz, Ciel... Pokochasz jeszcze Agatę, bo ja mam w planach bonusik, w którym poślubiasz moją przyjaciółkę. Hyhyhy!
Dziennikarka: *Zaciesz na mordce* Oooo, tak... Tylko nie zapomnij o tym, że ty też będziesz brała ślub!
Sebastian: O proszę. A mogę wiedzieć kim jest szczęśliwy wybranek panienki autorki?
Dziennikarka i Autorka (razem): TY!!! *Autorka szczerzy się robiąc do demona maślane oczka*
Sebastian: *WTF na twarzy*
Ciel: *Pozostając w głębokim szoku* Mój kamerdyner... ma po-poślubić... autorkę... Dlaczego nie mnie?! Co z moimi marzeniami?!
Autorka: Nie rozpaczaj Cielusiu... Przecież Sebastian i tak będzie Ci służył, bo jak Agata zostanie twoją żoną to będziemy musiały być blisko siebie, żeby znęcać się nad wami i odrzucić komunikację przez Facebooka. Aha... i nie martwcie się w kwestii ślubu czy wesela... My sobie już wszystko zaplanowałyśmy. Prawda Agato?
Dziennikarka: *Energicznie kiwając główką* Prawda!
Pozostali: To my sobie pójdziemy, bo... *W tej chwili zaczynają wymieniać obowiązki, które pilnie trzeba wykonać w trybie natychmiastowym, po czym ulatniają się*
Undertaker: Ja się zajmę Lizzie i Grellem... Autorko? Mam ich ożywić?
Autorka: Jak sobie chcesz. Tylko dopilnuj, żeby nie dobierali się do Sebusia i Cielusia (przynajmniej po pracy).
Undertaker: Dobrze. *Zabiera zwłoki wyżej wspomnianych i wychodzi*
Dziennikarka: No to zostaliśmy sami... *Szatański uśmiech*
Ciel: *Przełyka głośno ślinę* Są jeszcze autorka i Sebastian!
Autorka: Wiesz Ciel... Mój tata jest w pracy, a mama poszła z Młodym do koleżanki na kawę i raczej prędko nie wróci... Ja i Sebek zawsze możemy pójść do drugiego pokoju!
Dziennikarka: *Uśmiecha się jeszcze bardziej szatańsko* Poza tym raczej oni będą zajęci tylko i wyłącznie sobą...
Ciel: *Jawnie przerażony*
Autorka: Masz CAŁKOWITĄ rację Agato. Prawda Sebastianie?
Sebastian: Jeśli o mnie chodzi to nie ma żadnego problemu. *Bierze Autorkę na ręce i wychodzi z rozanieloną dziewczyną w ramionach*
Autorka: *Po cichutku* Jestem w niebie.
Ciel: NIEEEEE!!! Sebastian! Wracaj tu! Nie zostawiaj mnie z nią, słyszysz?!
Sebastian: *Spogląda na Ciela, po czym odwraca się i idzie dalej, nie zwracając uwagi na krzyki panicza*
Dziennikarka: *Z szatańskim uśmiechem* No to teraz jesteś MÓJ!
Ciel: *Rzuca się do ucieczki*
Dziennikarka: *Bez trudu łapie Ciela* Dokąd to?!
Ciel: Mamuuusiuuuuuuu!
Autorka: Wiem to nie od dziś, Ciel...
Grell: Ale co wiesz, autorko?
Autorka: Że jesteś LIZODUPEM!
Grell: Jeszcze nigdy niczyjego tyłka nie lizałem... Znaczy się, nie licząc tyłka Sebastiana, gdy ten spał, ale no... Ale jeśli ci to sprawi przyjemność, zawsze mogę ci polizać!
Sebastian: Grell!!! ZABIJĘ CIĘ!!! I nawet William mi nie przeszkodzi. *Rzuca się w stronę Grella z morderczym błyskiem w oku*
Grell: Aaaaaaa!!! Po co się przyznawałeeeeeeeem! *Zaczyna uciekać*
Dziennikarka: Przynajmniej plus tego jest taki, że wszystkie yaoistki shipujące Sebusia z Rudym były szczęśliwe...
Ciel: Yyyyy... Sebastianie? Tylko wiesz... bo ja Grellowi wtedy na to przyzwoliłem. Nawet mu pokazałem, gdzie masz sypialnię...
Sebastian: *Przystaje zszokowany* Myślałem, że mnie chociaż w jakimś stopniu szanujesz... Mój przyszły obiadek powinien mnie chociaż trochę szanować...
Ciel: Niedoczekanie... Może i będę pyszny, ale nie zmienia to faktu, że nie mogę się trochę pobawić twoim kosztem. Zresztą to było PIĘKNE widowisko! Wiem, bo podglądałem przez dziurkę od klucza... I mocno żałowałem, że w naszym świecie nie ma telefonów komórkowych. NAGRAŁBYM TO...
Grell: Nieeee, a więc to nie było takie romantyczne jak myślałem, skoro Cieluś nas podglądał... *Jęczy niczym upiór*
Sebastian: Paniczowi nie wypada lubić yaoi!
Dziennikarka: TAK! Mali, uroczy chłopcy nie powinni lubić yaoi! Yaoi to zło! No, chyba, że są tam dwaj mali chłopcy... Dwaj to zawsze lepiej niż jeden, nawet, jeśli ze sobą kopulują!
Ciel: Kopulują? Jakie PIĘKNE słowo dziennikarko... A poza tym jestem już prawie dorosły i ja ustalam co mi wypada, a co nie...
Autorka: Wiesz Cielu... moim zdaniem PRAWIE robi WIELKĄ różnicę...
Dziennikarka: *W czasie, kiedy autorka coś gada, rzuca się na Ciela, i zaczyna go miziać* Tak, wiem, bardzo dorosły, bardzo! Mój mały dorosły chłopczyk!
Lizzie: Dziennikarka! Za często się przytulasz do MOJEGO Ciela...
Ciel: Nie jestem twój Lizzie... Jestem Sebastiana...
Sebastian: Paniczu... To miałabyć nasza TAJEMNICA!
Autorka: O czym ja się tu dowiaduję normalnie...
Dziennikarka: *Rzuca się na Sebastiana z morderczymi zamiarami* CO?! CZY TY SUGERUJESZ, ŻE KOPULOWAŁEŚ Z TYM MAŁYM, NIEWINNYM, UROCZYM, NICZEGO NIEŚWIADOMYM DZIECKIEM?!
Sebastian: Niewinny?! Nieświadomy?! Też mi coś!
Dziennikarka: *Wrzeszczy w szale* Zniszczyłeś jego NIEWINNOŚĆ! Przez ciebie będzie miał traumę do końca życia... *zaczyna szlochać*
Sebastian: Też mi trauma skoro sam mnie o to błagał...
Ciel: *Rumieniąc się* To nieprawda!!!
Sebastian: Jesteś tego pewien? Niewinny nie zarumieniłby się aż tak malowniczo.
Ciel: *Pod nosem* Kretyn...
Sebastian: Zobaczymy wieczorem, paniczu...
Autorka: DOSYĆ TEGO!!! To ma być wywiad, a nie... jakieś zbiorowe yaoi!
Dziennikarka: *Próbuje wykastrować Sebastiana tępym nożem, nie zwracając uwagi na autorkę*
Sebastian: *Dzielnie próbuje się bronić przed rozszalałym żywiołem, ale słabo mu to idzie*
Autorka: *Rzuca się na dziennikarkę odpychając ją od Sebastiana i wrzeszcząc, by zajęła się Cielem*
Dziennikarka: No w sumie racja... *Rzuca się na Ciela, zastanawiając się, czy skoro kopulował z nim Sebastian nie zmuszając go do tego to ona też może*
Ciel: *Dostaje dreszczy, odgadując kosmate myśli dziennikarki*
Dziennikarka: *Głaszcząc Ciela po główce* No dobrze już, dobrze... Wiem, że tak naprawdę nie chciałeś tamtego!
Ciel: W-właśnie!
Dziennikarka: *Rozczulona całuje Ciela w główkę*
Autorka: *Wzdychając ciężko* Agata... Z tego co pamiętam to miałbyć wywiad, a nie twoje rozterki miłosne... mówiłam już, że jutro sprowadzę Ci Ciela i oddam do twojej WYŁĄCZNEJ dyspozycji na całą dobę.
Dziennikarka: Wcale nie rozterki miłosne! Rozterki, czy wykonywać pewne czynności! Zresztą... Ciel jest tylko jednym, choć najważniejszym z moich czterdziestu ośmiu fikcyjnych męży!
Lizzie: Ej! Ciel ma zostać MOIM mężem! *Tupie nóżką*
Autorka: Ale w MOIM opowiadaniu nim NIE ZOSTANIE Lizzie, czy tego chcesz, czy nie... Trudno się mówi... wybacz...
Lizzie: *Zanosi się szlochem*
*Okej, okej! Spuśćmy ZASŁONĘ MIŁOSIERDZIA na tę scenę [(jak i te, które miały miejsce później), bo chcemy oszczędzić czytelnikom dalszego rozwalania mózgów] i przejdźmy do wywiadu*
Dziennikarka: Okej, okeeeej! *Odkleja się wreszcie na chwilę od Ciela będącego w głębokim szoku, bo zdążyła już rozpiąć mu marynarkę i patrzy na Autorkę, która wciąż usiłuje ściągnąć Sebastianowi jego frak (Od autorki i dziennikarki do czytelników: Nie wnikajcie! Nie chcecie wiedzieć co się działo... UWIERZCIE nam!!!)* Ale musisz chyba na chwilę przestać dobierać się do Sebastiana i pomóc mi rozwiązać zagadkę zabójstwa Lizzie i Grella, którzy leżą w kącie zasztyletowani*Wskazuje na zmasakrowane ciała wyżej wspomnianej dwójki*
Autorka: No dooooobraaaaaa... *Z naburmoszoną miną puszcza Sebastiana*
Dziennikarka: Ciel! Kto zabił Lizzie i Grella?
Ciel: Lizzie ty za co jestem Ci wdzięczny, a Grella Autorka za co Sebastian jest jej dozgonnie oddany... Zaraz CO?!!! *Podnosi się zszokowany z podłogi z wielkim WTF na twarzy*
Autorka: TAAAAAK!!! Mój przyszły mąż jest mi dozgonnie oddany! HURRA!!! *Wtula się w Sebastiana, który po krótkim wahaniu nieśmiało obejmuje ją ramieniem*
Dziennikarka: *Wtula się w Ciela, zanim ten zdąży uciec*
Ciel: Ratunku! Pomocy! Pedofil!
Sebastian: Panienka autorka powiedziała, że nie możesz mi dziś rozkazywać, paniczu. Poza tym, żeby zostać pedofilem trzeba być dorosłym.
Dziennikarka: Dwa lata różnicy to wcale nie tak wiele! *Ściska mocniej Ciela*
Ciel: Duszę się! *Rozpaczliwie próbuje się wyswobodzić*
Sebastian: *Śmieje się*
Autorka: *Zastanawia się czy pomóc Cielowi, czy lepiej zostawić rozanieloną dziennikarkę w raju*
Dziennikarka: *Odgaduje myśli autorki* Zostaw nas w spokoju i pozwól wulkanowi tej jakże wielkiej miłości mojej i Ciela wreszcie wybuuuchnąć!
Ciel: Wiesz, nie mam w zwyczaju kochać osób chorych psychicznie...
Dziennikarka: Ale przeciwko kopulacji z tym pedofilem i zboczeńcem nie miałeś nic, co?! *Wrzeszczy, nie wypuszczając Ciela ze swoich ramion*
Autorka: *Uśmiecha się iście szatańsko co Cielowi wydaje się baaaaardzo podejrzane* Taaa... Tylko wiesz, Ciel... Pokochasz jeszcze Agatę, bo ja mam w planach bonusik, w którym poślubiasz moją przyjaciółkę. Hyhyhy!
Dziennikarka: *Zaciesz na mordce* Oooo, tak... Tylko nie zapomnij o tym, że ty też będziesz brała ślub!
Sebastian: O proszę. A mogę wiedzieć kim jest szczęśliwy wybranek panienki autorki?
Dziennikarka i Autorka (razem): TY!!! *Autorka szczerzy się robiąc do demona maślane oczka*
Sebastian: *WTF na twarzy*
Ciel: *Pozostając w głębokim szoku* Mój kamerdyner... ma po-poślubić... autorkę... Dlaczego nie mnie?! Co z moimi marzeniami?!
Autorka: Nie rozpaczaj Cielusiu... Przecież Sebastian i tak będzie Ci służył, bo jak Agata zostanie twoją żoną to będziemy musiały być blisko siebie, żeby znęcać się nad wami i odrzucić komunikację przez Facebooka. Aha... i nie martwcie się w kwestii ślubu czy wesela... My sobie już wszystko zaplanowałyśmy. Prawda Agato?
Dziennikarka: *Energicznie kiwając główką* Prawda!
Pozostali: To my sobie pójdziemy, bo... *W tej chwili zaczynają wymieniać obowiązki, które pilnie trzeba wykonać w trybie natychmiastowym, po czym ulatniają się*
Undertaker: Ja się zajmę Lizzie i Grellem... Autorko? Mam ich ożywić?
Autorka: Jak sobie chcesz. Tylko dopilnuj, żeby nie dobierali się do Sebusia i Cielusia (przynajmniej po pracy).
Undertaker: Dobrze. *Zabiera zwłoki wyżej wspomnianych i wychodzi*
Dziennikarka: No to zostaliśmy sami... *Szatański uśmiech*
Ciel: *Przełyka głośno ślinę* Są jeszcze autorka i Sebastian!
Autorka: Wiesz Ciel... Mój tata jest w pracy, a mama poszła z Młodym do koleżanki na kawę i raczej prędko nie wróci... Ja i Sebek zawsze możemy pójść do drugiego pokoju!
Dziennikarka: *Uśmiecha się jeszcze bardziej szatańsko* Poza tym raczej oni będą zajęci tylko i wyłącznie sobą...
Ciel: *Jawnie przerażony*
Autorka: Masz CAŁKOWITĄ rację Agato. Prawda Sebastianie?
Sebastian: Jeśli o mnie chodzi to nie ma żadnego problemu. *Bierze Autorkę na ręce i wychodzi z rozanieloną dziewczyną w ramionach*
Autorka: *Po cichutku* Jestem w niebie.
Ciel: NIEEEEE!!! Sebastian! Wracaj tu! Nie zostawiaj mnie z nią, słyszysz?!
Sebastian: *Spogląda na Ciela, po czym odwraca się i idzie dalej, nie zwracając uwagi na krzyki panicza*
Dziennikarka: *Z szatańskim uśmiechem* No to teraz jesteś MÓJ!
Ciel: *Rzuca się do ucieczki*
Dziennikarka: *Bez trudu łapie Ciela* Dokąd to?!
Ciel: Mamuuusiuuuuuuu!
*W tym samym czasie Autorka i Sebastian dochodzą do pokoju rodziców Autorki, zamykają drzwi i siadają na łóżku (tzn. Sebastian siada na łóżku, bo Autorka siedzi mu na kolanach szczerząc się, jak "łysy do sera").*
Sebastian: Chyba wypadałoby to zakończyć...
Autorka: No raczej... Tylko, że komputer stoi u mnie w pokoju, a nie wiem, jak ty, ale ja tam nie wracam. Wolę nie wiedzieć, co dziennikarka robi z Cielem...
Sebastian: W sumie... Racja.
*W pokoju Autorki*
Dziennikarka: *Telepatycznie odbiera myśli Autorki*
Ciel: *Cichuteńko jak myszka* Niech mi ktoś pomoże...
Dziennikarka: Wszystko słyszałam! *Przytrzymując Ciela na łóżku, by nie uciekł, wychyla się i naciska przycisk "Opublikuj"* No to poszło w świat!
Ciel: Boże...
*Okej, okej! Na tym kończymy nasz wywiad, bo boimy się, że przy naszym zboczeniu i szalonej wyobraźni zajdzie to odrobinkę za daleko. Mamy nadzieję, że nie rozwaliłyśmy za nadto waszych mózgów. <3*
PS od dziennikarki: Ja wcale nie jestem pedofilem!
Autorka: Wcale, Agato. WCALE...
Agata: WCALE! Nie znasz się, Nikola!
Nikola: Oczywiście!
*Żegnamy cieplutko. Wypatrujcie bonusiku o naszym ślubie z Sebastianem i Cielem. Tak! Zrobimy taki bonus w najbliższej przyszłości!!! (Prawdopodobnie XD)*
Agata, która wcale nie jest pedofilem
i
Nikola, która wcale nie ma zrytego mózgu.
Komentarze
Prześlij komentarz